Lista utworów:
1. The Evening Wind 12: 45
2. On The Run 14:51
3. Midnight Snow 4:59
4. No Disgrace 5:34
5. Not Afraid 3:55
6. Now 10:13
7. Fight 4:29
8. A Street Between Sunrise And Sunset 11:18
9. Children 3:58
Recenzja z http://www.artrock.pl/ :
W 1994 roku zespół Collage wydał płytę
Moonshine. Krążek ten zdobył sobie sporą
popularność wśród wielbicieli progresywnych
dźwięków, a zespół zdobył grono wiernych
fanów. Później Wojtek Szadkowski ze swoimi
kolegami wydali jeszcze 2 płyty… a potem
zapadła cisza.
Przerwana została dopiero w 2003 roku. Co prawda
nowy materiał nie został nagrany pod szyldem
Collage. Jego nazwa to Satellite. Do współpracy
zaproszono jednak kilku „kolarzy”.
„A Street Between Sunrise And Sunset” było
wydawnictwem oczekiwanym długo (cierpliwi fani
kilkakrotnie dowiadywali się o przełożeniu daty
premiery) a nadzieje na pewno również były
spore… Wreszcie płyta zjawiła się na
sklepowych półkach i krążek opatrzony w
efektowną okładkę projektu Marka Wilkinsona
dostał się również w moje ręce.
Muzycy przygotowali 9 bardzo melodyjnych, raczej
stonowanych kompozycji. Czas czterech z nich (The
Evening Wind, On The Run, Now i A Street Between
Sunrise And Sunset) przekracza dziesięć minut.
Stanowią one jakby filar debiutanckiego krążka
projektu Satellite. Wspomniana czwórka kompozycji
dostarcza porcję solidnego, bardzo dopracowanego
i urokliwego progresywnego grania, w którym
naprawdę można się zakochać. W utworach tych
zawarta jest doza refleksji, energii…
Przepięknie wypada końcówka On The Run wykonana
przez Zbyszka Bieniaka. Ogromnym atutem wszystkich
utworów jest, jak zawsze, świetny wokal Roberta
Amiriana.
Uzupełnieniem wspomnianych „czterech
filarów” są kompozycje krótsze. Do nich
zalicza się przepiękna, okraszona prześliczną
solówką, „zimowa” ballada Midnight Snow.
Ciekawie brzmi nieco zwariowana kompozycja Not
Disgrace, Wojtek Szadkowski określił ją,
mówiąc w skrócie, jako „pozytywny rock
progresywny”

. Dlaczego? Wystarczy posłuchać…
Na pewno udzieli się wam ta dawka radosnego
grania i energii. Świetny utwór na rozpoczęcie
dnia.
Niezwykle uspokajająco, można rzec
relaksująco, brzmi kompozycja zatytułowana Not
Afraid… Naprawdę marzy się przy niej o tym
żeby przy ciepłym kominku i herbacie odetchnąć
chociaż na trochę…
Wszyscy ci, którzy gdzieś zagubili cel, którym
jest ciężko i nie zawsze wiedzą co zrobić ze
swoim życiem powinni wsłuchać się w tekst
prostej, ale wymownej piosenki Fight (dedykowana
jest ona ś.p. Tomkowi Beksińskiemu).
Niewątpliwie udaną płytę wieńczy króciutka
kompozycja „Children”, którą Wojtek
zadedykował swoim dzieciom. Na zakończenie
dostaniemy jednak jeszcze małą niespodziankę
– króciutką, znaną chyba wszystkim
opowiastkę jak to „Na Wojtusia z popielnika,
iskiereczka mruga…” Po chwili iskierka
gaśnie. To już koniec.
A Street Between Sunrise And Sunset niesie ze
sobą dźwięki i melodie nie tak bardzo odległe
od tych z legendarnego (chyba można tak to
określić) Moonshine, ale jednak inne. I bardzo
dobrze! Muzyka ta nadal pełna jest pięknych
solówek, urzeka różnorodnością i dynamiką,
skłania czasem do refleksji a innym razem dodaje
energii. Ponad 70 minut spędzonych z tym
krążkiem jest czystą przyjemnością.